Były więzień polityczny skazany za „chuligaństwo”


Siarhiej Kawalenka, zatrzymany 25 marca w Witebsku, w rocznicę powstania pierwszego państwa białoruskiego, Białoruskiej Republiki Ludowej w 1918 r., został w piątek skazany na grzywnę – poinformowało Radio Swaboda.

Działacza opozycyjnej Partii Konserwatywno-Chrześcijańskiej-Białoruski Front Narodowy sąd w Witebsku uznał za winnego chuligaństwa i skazał na karę grzywny wysokości miliona rubli białoruskich (375 zł).

„Bo szedł po ulicy”

Opozycjoniście zarzucano, że szedł ulicą po jezdni, a gdy zwrócił mu na to uwagę patrol milicji, w niecenzuralnych słowach odmówił przejścia na chodnik. Kawalenka spędził jeden dzień w areszcie.

Kawalenka we wrześniu został po ułaskawieniu przez prezydenta Alaksandra Łukaszenkę zwolniony z kolonii karnej, gdzie odbywał wyrok ponad 2 lat pozbawienia wolności za złamanie warunków odbywania wcześniejszej kary za powieszenie na noworocznej choince w Witebsku historycznej biało-czerwono-białej flagi Białorusi. Opozycjonista przez kilka miesięcy z przerwami prowadził w proteście głodówkę.

„Bo źle zmieniali pas”

W rocznicę powstania Białoruskiej Republiki Ludowej i wcześniej zatrzymano także kilku innych opozycjonistów. Dwaj zatrzymani podczas jazdy samochodem działacze opozycyjnej Partii BNF zostali w poniedziałek skazani na kary 5 dni aresztu. Kierowcy zarzucono, że nieprawidłowo zmieniał pas na jezdni i wiózł na tylnych siedzeniach pasażerów nieprzypiętych pasami.

Białoruska opozycja od wielu lat domaga się uznania daty 25 marca za Dzień Niepodległości Białorusi, jednak władze ogłosiły świętem niepodległości 3 lipca – dzień wyzwolenia Mińska od wojsk hitlerowskich w roku 1944, a same rocznicę utworzenia BRL ignorują i ograniczają organizację opozycyjnych obchodów.

W tym roku, podobnie jak w poprzednim, władze zezwoliły środowiskom opozycyjnym na zorganizowanie w niedzielę demonstracji w Mińsku z okazji rocznicy powstania BRL, ale odrzuciły wnioski o podobne obchody w innych miastach. Zatrzymano też kilku działaczy opozycyjnych, którzy zachęcali do udziału w demonstracjach mimo braku zgody władz.

Jb/Biełsat za PAP
WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze