„Zwierzę” – inscenizowane czytanie nowej sztuki w wydaniu Białoruskiego Wolnego Teatru


Białoruski Wolny Teatr zainscenizował czytanie nowej sztuki, a zarazem pierwszej opowieści w historii nowego dramatu białoruskiego o „małych ludziach”, członkach niezbyt udanej rodziny, wcielających się naprzemiennie w rolę kata i ofiary.

Sztuka – verbatim „Zwierzę” stanowi zapis relacji pary małżeńskiej z Mińska, której życie koncentruje się wokół kilku małowartościowych spraw, jak program telewizyjny, sposoby oszczędzania energii elektrycznej, alkohol, papierosy, recenzuje sztukę na swym blogu eastbook.eu.

Przeprowadzka jako twórcza inspiracja

W czerwcu ubiegłego roku aktorka Wolnego Teatru Julia Szewczuk przenosząc się na ulicę Wołgogradzką w Mińsku, zyskała nie tylko nowe lokum, ale i sąsiadów. Ich codzienne kłótnie, stanowcze dyskusje – doskonale słyszalne w mieszkaniach przyległych – początkowo irytowały aktorkę. Jednak show dziejące się za ścianą w końcu wciągnęło ją do tego stopnia, że wspomagała się dyktafonem, aby utrwalić bardziej zaskakujące zwroty akcji i nie pominąć żadnego słowa.

foto. 34mag.netfoto. 34mag.netNa podstawie tak przygotowanego i rozszyfrowanego nagrania powstał pełnowartościowy tekst teatralny, który reżyser Wolnego Teatru Władimir Szczerbań określił mianem „hitu dramatycznego”. W istocie „Zwierzę” jest powrotem do źródeł Wolnego Teatru, do utworów takich, jak „My. Samoidentyfikacja” – czyli do teatru dokumentalnego. Z drugiej strony unikatowość sztuki Julii Szewczuk wynika z osobliwego ujęcia problemu „małego człowieka”.

Nazywa go Sierioża, natomiast on nigdy nie woła jej po imieniu, – opowiada Julia Szewczuk. – Spotykam ją codziennie. Kiedy słyszy, że przyszedł któryś z sąsiadów, wychodzi na klatkę schodową i zadaje trzy pytania: „Która godzina?”, „Czy nie ma Pani papierosa?” i „Czy znajdzie się u Pani 1,5 tysiąca (rubli białoruskich – cena biletu komunikacji miejskiej w Mińsku – przyp. tłum.) na przejazd?”. Jest zawsze bardzo kokieteryjna, pomimo że jej stale spuchnięta twarz wyraża coś zupełnie innego.

Julia mówi, że na początku czuła żal do swojej bohaterki: – Wydawało się, że ona jest taką inteligentną, spokojną kobietą, od której nie usłyszysz złego słowa, on zaś oprawcą, potworem, który cały czas ją bije. Stopniowo zdałam sobie sprawę, że sytuacja nie jest tak jednoznaczna i do końca nie wiadomo, kto jest ofiarą, a kto katem. Teraz jestem po prostu wdzięczna, że rzeczywistość podsunęła mi ten temat.

Na oczywiste pytanie, jakby zareagowali bohaterowie sztuki, gdyby mieli okazję posłuchać jej, autorka śmieje się: – Myślę, że Sierioża poczułby wstyd. Jeszcze można go uratować. Wydaje mi się, że on na swój sposób stara się odbudować pozytywne relacje, wprowadzić nowy porządek. Pamiętam, jak kiedyś krzyczał, że to koniec, przestają pić. Potem przez jakiś czas chodził zdenerwowany, lecz trzeźwy. Przynajmniej nie poddaje się, podejmuje kolejne próby.

Inscenizacja wykonana przez Skype’a

Wolny Teatr wystawił „Zwierzę” w formie zaawansowanego czytania „reżyserskiego”. Inscenizacja była wykonana przez Skype’a. Role głównych bohaterów zagrali Denis Tarasenko i Jana Rusakiewicz, którzy według Scherbania „znajdują się teraz w najlepszej formie twórczej.” Autorkę i sąsiadkę zagrała Marina Jurewicz.

foto. 34mag.netfoto. 34mag.netWiele osób pyta, czy przetransponuję czytanie do formy pełnowartościowego spektaklu – napisał w swoim LiveJournal Władimir Szczerbań. – Powiedzmy, że tak, jeśli zajdzie wyraźna potrzeba, jeśli tekst sam „zechce”. Osobiście chciałbym, aby ten spektakl wyrósł w naturalny sposób przed oczami widzów, od czytania do czytania. Wszystkie atrybuty spektaklu już są: tekst, który brzmi, pełnowartościowe postacie aktorskie – to pozwala aktorom zanurzyć się głęboko w cudzym życiu, a następnie powrócić i podzielić żywymi emocjami z publicznością jak tlenem. To już jest spektakl.

„Zwierzę” to pierwsze dramatyczne doświadczenie Julii Szewczuk. Aktorka powiedziała, że czuje się mocno zainspirowana i nosi się z pomysłem stworzenia dwóch kolejnych sztuk. Doświadczenie Julii jest kolejnym dowodem na to, że prawdziwa sztuka nie wymaga żadnych specjalnych warunków lub kontekstów. Wystarczy skupić się na poszukiwaniu pomysłów, które kryją się nawet w zwykłej rzeczywistości, przy ulicy Wołgogradzkiej.

Białoruski Wolny Teatr – teatr bezdomny

Białoruski Wolny Teatr undergroundowa grupa teatralna, która powstała w 2005 roku w Mińsku. Jej założycielami są małżonkowie Mikałaj Chalezin i Natalla Kalada, którzy po wydarzenia 19 grudnia 2010 roku byli zmuszenia wyemigrować. Spektakle ze względu na bezpieczeństwo odbywają się zazwyczaj potajemnie w ciągle zmienianych lokalizacjach. Swoją działalnością i tematyką wystawianych dzieł dramatycznych Białoruski Wolny Teatr wyraża sprzeciw wobec sytuacji politycznej i panującej cenzurze na Białorusi.

Premiera Premiera „Czasu kobiet”, foto: e-teatr.plWystępy aktorów Białoruskiego Wolnego Teatru odbywają się także poza granicami Białorusi. Zespół brał udział w festiwalach międzynarodowych w Paryżu, Nowym Jorku, Sztokholmie, Londynie, Moskwie, Hongkongu i Rotterdamie.

9 czerwca na deskach Teatru Polskiego w Warszawie odbyła się premiera „Czasu kobiet” spektaklu dedykowanego białoruskim więźniom politycznym, porwanym, zabitym oraz ich rodzinom. Sztuka powstała na podstawie prawdziwych życiorysów kobiet, których mężowie, bracia i ojcowie zaginęli w niewyjaśnionych okolicznościach, zostali uwięzieni lub internowani.

KR/Biełsat
www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze