Proces Andreja Żukowca wciąż bez wyroku


Wciąż nie może zapaść wyrok w procesie Białorusina Andrieja Żukowca, oskarżonego w Polsce o oszustwo bankowe na Białorusi. Choć mowy końcowe odbyły się w połowie grudnia, we wznowionym postępowaniu sąd czeka na przetłumaczenie białoruskich przepisów karnych.
W tej sytuacji w ubiegły czwartek sąd znowu zdecydował o przerwie w procesie. Co prawda otrzymał już przetłumaczone na język polski teksty kodeksu karnego i kodeksu postępowania karnego Białorusi obowiązujące od 1999 roku, ale dopiero w miniony wtorek nadeszły do sądu oryginalne teksty przepisów z 1960 r., które również muszą być teraz przetłumaczone.

Oskarżony nie przyznaje się do winy

Prokuratura zarzuca Żukowcowi oszustwo przy uzyskaniu prawie 700 tys. dolarów kredytów w dwóch bankach.
Przed wydaniem wyroku białostocki sąd chce jednak – biorąc pod uwagę tezy mowy końcowej obrońcy Andrieja Żukowca – zapoznać się ze wszystkimi białoruskimi przepisami i ustalić, czy rzeczywiście doszło do przedawnienia w prawie białoruskim przestępstw zarzucanych oskarżonemu.
Dlatego proces, w którym pierwotnie jeszcze w grudniu 2012 roku miał być ogłoszony wyrok, został wznowiony. Kolejna rozprawa ma odbyć się pod koniec kwietnia.

Żukowiec, który przebywa w Polsce od ponad 10 lat, nie przyznaje się do zarzutów i od początku przekonuje, że nadesłane z Białorusi dowody przeciw niemu są sfałszowane, a cała sprawa ma związek z jego działalnością w antyłukaszenkowskiej opozycji. Chce uniewinnienia.
Prokurator w mowie końcowej zażądał dla Białorusina dwóch lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat, 25 tys. zł grzywny i obowiązku naprawienia szkody bankom.

Najdłuższy proces w Białymstoku

Proces Andrieja Żukowca, to jedna ze spraw najdłużej prowadzonych przed białostockim sądem rejonowym. Toczy się w Białymstoku, bo Żukowiec – poszukiwany listem gończym na Białorusi – został zatrzymany w tym mieście w 2001 r., a miejscowy sąd nie zgodził się na wydanie go Białorusi, oceniając, że nie ma on tam szans na uczciwy proces.
Białorusin przedstawił dowody na swoje związki z opozycją antyłukaszenkowską, a sąd uznał, że w tej sytuacji wydanie go Białorusi jest prawnie niedopuszczalne.

Białorusini przekazali materiały w jego sprawie Prokuraturze Okręgowej w Białymstoku, a ta oskarżyła Żukowca. Akt oskarżenia trafił do sądu w 2006 r., ale potem przez kilka lat sprawa krążyła między sądem rejonowym i okręgowym w Białymstoku oraz prokuraturą. Materiał dowodowy był uzupełniany, zmieniała się właściwość sądów.

Ostatecznie w połowie 2010 r. proces ruszył przed Sądem Rejonowym w Białymstoku. Główna jego trudność polegała na tym, że dowody pochodzą z zagranicy. Stamtąd pochodzą dokumenty, które trzeba było przetłumaczyć, stamtąd też byli świadkowie. Przesłuchując ich, sąd korzystał z pomocy prawnej sądów na Łotwie i Białorusi.

KR/Biełsat za PAP

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze