Zidentyfikowano ofiary z białoruskiej listy katyńskiej?


Dane identyfikacyjne 98 osób, które prawdopodobnie figurują na tzw. białoruskiej liście katyńskiej, podało Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. Lista ta jest jedną z największych i ostatnich tajemnic zbrodni katyńskiej. Białoruska lista katyńska dotyczy 3870 polskich obywateli zamordowanych w 1940 r. przez NKWD na terenie sowieckiej Białorusi. Losy i imienne dane ofiar nie były do tej pory znane w Polsce.

Centrum informuje, że spis 98 imion i nazwisk powstał w wyniku porównania listy obywateli polskich zaginionych w 1939 i 1940 r. na obszarze północno-wschodnich województw II Rzeczpospolitej z wykazem osób figurujących na liście 15. Brygady Wojsk NKWD, przewożonych w roku 1940 do więzienia w Mińsku. Wykaz z listy konwojowej NKWD to dokument pochodzący z Rosyjskiego Państwowego Archiwum Wojskowego w Moskwie.

Egzekucja w Mińsku

Białoruska lista katyńska, którą historycy uważają za jedną z największych tajemnic zbrodni katyńskiej z 1940 r., dotyczy 3870 polskich obywateli (z liczby ok. 22 tys. wszystkich ofiar zbrodni katyńskiej). Po sowieckiej agresji na Polskę 17 września 1939 r. osoby te były aresztowane przez NKWD we wschodnich województwach II Rzeczpospolitej, a następnie zamordowane z rozkazu Stalina, najprawdopodobniej w więzieniu NKWD w Mińsku. Przypuszczalnie miejscem pogrzebania Polaków są Kuropaty pod Mińskiem (obecnie w granicach miasta), które były terenem pochówku ofiar NKWD w latach 1937-1941.

Ustalenie liczby 3870 ofiar znajdujących się na białoruskiej liście katyńskiej wiąże się z notatką z 1959 r. szefa KGB Aleksandra Szelepina skierowaną do I sekretarza KC KPZR Nikity Chruszczowa. W notatce Szelepin informuje, że na sowieckiej Białorusi i Ukrainie zamordowano 7305 polskich obywateli, a znana tzw. ukraińska lista katyńska zawiera 3435 nazwisk. 3870 to brakujące nazwiska ofiar z białoruskiej listy katyńskiej.

„Notatka na grzebieniu”

W latach 1988-1989 przeprowadzono badania cmentarzyska, podczas których znaleziono przedmioty należące do polskich obywateli. Wśród znalezisk, pochodzących z Polski albo z Europy Zachodniej, poza medalikami Matki Boskiej Częstochowskiej, kaloszami polskich firm jak Rygawar i Gentleman, jest męski grzebień, na którym więzień wydrapał słowa: „Ciężkie chwile więźnia. Mińsk 25 IV 1940. Myśl o was doprowadza mnie do szaleństwa. 26 IV. Rozpłakałem się – ciężki dzień”.

Ujawnienie białoruskiej listy katyńskiej – obok odtajnienia całej dokumentacji rosyjskiego śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej, zmiany jej kwalifikacji prawnej oraz rehabilitacji prawnej wszystkich ofiar – jest najważniejszym polskim postulatem wobec Rosji dotyczącym mordu NKWD z 1940 r. W 2010 r. władze Rosji na zlecenie ówczesnego premiera Federacji Rosyjskiej Władimira Putina podjęły bezskuteczną próbę odnalezienia listy w archiwach. Listy bezskutecznie poszukiwali także polscy historycy, Instytut Pamięci Narodowej oraz Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

Łukaszenka: na Białorusi nie zginął ani jeden polski oficer

Prezydent Łukaszenka, podczas konferencji prasowej w Mińsku 23 grudnia 2011., zaprzeczył, że na terytorium Białoruskiej SRR miały miejsce egzekucje na Polakach. – „Na terytorium Białorusi radzieckie NKWD nie rozstrzelało w 1940 roku ani jednego Polaka” odpowiedział Łukaszenka na pytanie polskiego dziennikarza. Również w maju 2012 Białoruskie Ministerstwo Sprawiedliwości oficjalnie odrzuciło tezę o istnieniu białoruskiej tzw. listy katyńskiej. Podczas styczniowej konferencji prasowej Łukaszenka pytany o możliwość przeprowadzenia w Kuropatach w miejscu pochówków ofiar stalinowskiego terroru badań mających na celu znalezienie grobów polskich oficerów – zgodził się na przeprowadzenie ekshumacji jednak jedynie rękami białoruskich archeologów za które Polska miałaby zapłacić. Jak podaje białoruska gazeta Nasza Niwa jedną z zidentyfikowanych ofiar jest Jan Paźniak – dziadek znanego białoruskiego opozycjonisty Zianona Paźniaka.

Jb/Biełsat/PAP

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze