Łukaszenka: jacyś idioci chcą dewaluacji


Po raz kolejny białoruski prezydent zapewnił, że nie planuje dewaluacji białoruskiego rubla. Ekspertów ze swojego otoczenia, którzy zasugerowali takie rozwiązanie nazwał idiotami.

„To dla mnie nowość, że jacyś idioci, tak zwani eksperci, mówią o dewaluacji waluty narodowej w imię modernizacji. Obecnie brakuje obiektywnych przyczyn, aby przeprowadzić dewaluację w naszym państwie” – oznajmił Łukaszenka dziennikarzom.

„Nadzwyczaj pozytywne procesy”

„Ponadto w ostatnim czasie przedstawiciel Banku Narodowego ogłosił, że na Białorusi zaszły nadzwyczaj pozytywne procesy” – powiedział prezydent. W szczególności, jak wyjaśnił „ zmniejszyło się zjawisko wykupywania obcych walut przez obywateli, Bank Narodowy kupuje więcej waluty niż sprzedaje. Po co tworzyć nieistniejący problem, który wstrząśnie całym społeczeństwem”- powiedział Łukaszenka.

Łukaszenka dodał także, że jeśli ktoś uważa, że modernizację trzeba przeprowadzać przez dewaluację, to państwo nie potrzebuje takiej modernizacji. „Nie chcę doprowadzać społeczeństwa do kryzysu tylko po to, żeby wybudować nowe mieszkania, czy stworzyć nowe przedsiębiorstwa.”- zapewnił prezydent.

Wczoraj światło dzienne ujrzało sprawozdanie białoruskiego ministra gospodarki Mikałaja Snopkowa, w którym odnotowano, że modernizacja może stać się przyczyną dewaluacji białoruskiego rubla w 2013 roku. Potrzebne środki trzeba będzie uzyskać przez zmniejszenie rezerw walut i złota, albo właśnie przez dewaluację. Łukaszenka również w przededniu poprzedniej skokowej dewaluacji rubla na wiosnę 2011 r. zapewniał, że nic takiego nie leży w jego planach. Stało się jednak inaczej i w maju 2011 r. z dnia na dzień rubel stracił 60 proc. wartości względem dolara.

Od stabilizacji do modernizacji i z powrotem
Zdaniem białoruskiego ekonomisty Siarheja Czałego nie można mówić o modernizacji bez dużych nakładów – w sytuacji, w której nie ma szans na napływ inwestycji z zagranicy, zostaje wewnętrzna stymulacja, która może doprowadzić do wzrostu cen walut. O tym właśnie chcieli powiedzieć skrytykowani dziś przez Łukaszenkę ekonomiści. Zdaniem Czałego, modernizacja gospodarki jest coraz częściej pojawiającym się sloganem używanym przez Łukaszenkę przed wyborami w 2015 r., który zastępuję tradycyjny motyw zachowania stabilności – czyli brak dewaluacji. Zdaniem eksperta dewaluacja będzie miała gorsze następstwa niż brak modernizacji.

Łukaszenka ostatnio wezwał do zwiększenia tempa wzrostu gospodarczego. Ogłoszono również plany wybudowania 6,5 miliona metrów kwadratowych mieszkań. Wykonanie planu obciąży budżet i pogorszy bilans handlu zagranicznego – większość materiałów budowlanych pochodzi z importu. Zdaniem ekonomisty, gdy Łukaszenka dowiedział się od swoich ministrów ile to będzie kosztować, rozkazał wstrzymanie projektów i teraz znowu chce odgrywać obrońcę stabilności. „To populizm, jednak trzeba podkreślić, że jest to korzystniejsze dla białoruskiej gospodarki” – dodaje Czały.

Według eksperta, obecnie w sytuacji, gdy cena rubla określana jest przez rynek, trudno mówić o możliwości jednorazowej administracyjnej decyzji obniżenia wartości rubla. Jednak, jego zdaniem, raport Snopkowa może świadczyć, że w rządzie nie ma pewności czy obecna cena rubla jest faktycznie cena rynkową.

Jak nie dewaluacja to inflacja

Białoruska gospodarka boryka się również z wysoka inflacją. Wśród krajów byłego ZSRR Białoruś ponownie zajęła pierwsze miejsce pod względem wzrostu cen towarów i usług – poinformowała agencja Biełapan. Dalsze miejsca zajmują kolejno: Armenia, Azerbejdżan, Rosja. Ceny na Białorusi tylko w styczniu wzrosły o 3 procent. Wynik taki wydaje się nie najgorszy w porównaniu z latami ubiegłymi, kiedy wzrost cen wyniósł 108,7% w roku 2011, oraz 21,8% w 2012.

Najbardziej dramatyczna sytuacja miała miejsce w 2011 roku, kiedy inflacja wyniosła o 108,7 proc. co doprowadziło do dewaluacji waluty o 189 proc. Był to najpoważniejszy kryzys finansowy na Białorusi. W ubiegłym roku udało się ustabilizować kurs dolara i euro, a także zmniejszyć inflację.

Nastrojów panujących w społeczeństwie nie poprawiła akcja indyjskich hakerów, którzy w styczniu tego roku rozesłali sms-y do białoruskich abonentów z informacją o planowanej kilkudziesięcioprocentowej dewaluacji rubla białoruskiego.

Jb/js/mj/Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze