Afera sławojkowa w białoruskim sporcie


W październiku ub.r. białoruski prezydent negatywnie ocenił wyniki olimpiady dymisjonując ministra sportu i jego pomocnika. Zarzucił im, że bardziej dbali o swoje dobro niż o białoruski sport. Minęło kilka miesięcy i organy śledcze potwierdziły, że miał rację.

Znikające sławojki…

Wydział MSW zajmujący się przestępstwami gospodarczymi wykrył, że na daczach b.ministra sportu i turystyki Aleha Kaczana i jego pomocnika ds. kultury fizycznej Ihara Zajczikowa pojawiły się dwa podejrzane obiekty. Funkcjonariusze dowiedzieli się, że w czerwcu 2012 r. w państwowym tartaku „Uzdeński Leschoz” wyprodukowano dwie toalety typu sławojka. Obiekty zbite z desek charakteryzowały się wysoką jakością i ceną – bo aż 10 mln rubli (3,6 tyś zł – red.) za egzemplarz.

Odnajdują się na daczy

Według dokumentów toalety zostały wysłane do Republikańskiego Centrum Treningu Sportów Konnych, jednak nigdy tam nie dotarły:ustawiono je na terenie działek rekreacyjnych Zaiczikowa i Kaczana w podmińskiej wsi Zakabłuki. Szefem instytucji zamawiającej toalety był zresztą ich znajomy Wiktor Michadjuk, przeciwko któremu już wszczęto sprawę karną za nadużycie władzy.

Śledztwo trwa

Na razie w stan oskarżeń nie zostali postawieni dwaj właściciele bezprawnie zdobytych sławojek. Mniej poszczęściło się dyrektorowi poręby „Zakrewszczina” tartaku Uzdeński Leschoz – gdzie wyprodukowano toalety. Oskarżono go o defraudację środków przedsiębiorstwa.

Sprawa jeszcze nie została zakończona – ukradzionymi sławojkami zajmie się Komitet Śledczy przy Prezydencie Białorusi.

jb/Biełsat/ www.ej.by

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze