Niemiecka policja zatrzymała białoruskiego opozycjonistę Ihara Koktysza


Wiceprzewodniczący „Związku na rzecz demokracji na Białorusi” został zatrzymany prawdopodobnie na wniosek białoruskich władz, które wysłały za nim list gończy przez Interpol.

Koktysz poinformował telefonicznie dziennikarzy Biełsatu, że w czasie podróży z Polski do Berlina gdzie mieszka jego siostra do wagonu weszli niemieccy policjanci i sprawdzili dokumenty podróżnych. Mężczyzna pokazał paszport i polskie zezwolenie na pobyt po czym został poproszony o opuszczenie pociągu. Zatrzymany nie wie do końca co mu się zarzuca, bo nie zna niemieckiego a na posterunku nie ma tłumacza. Prawdopodobnie znajduje się na liście poszukiwanych przez Interpol. Koktysz uważa, że został zatrzymany na wniosek białoruskich władz.

Nie pierwszy przypadek…

Podobna historia wydarzyła się w ub. r. b. kandydatowi na prezydenta Alesiowi Michalewiczowi – który znalazł się na liście poszukiwanych przez Interpol i został zatrzymany na warszawskim lotnisku. Jednak po kilku godzinach białoruski opozycjonista został wypuszczony. Michalewicz był oskarżony o organizowanie zamieszek podczas opozycyjnej demonstracji powyborczej w grudniu 2010 r. Po tym, jak będąc na warunkowym zwolnieniu uciekł z kraju, białoruskie władze wysłały za nim międzynarodowy list gończy.

W styczniu 2001 Ihar Koktysz został oskarżony o zabójstwo krewniaka swojego przyjaciela, jednak po 10 miesiącach aresztu został wypuszczony z aresztu a oskarżenie wycofano. Koktysz postanowił wyjechać na Ukrainę. Potem prokuratura odwołała się od decyzji sądu i wysłano za nim list gończy. Opozycjonista został zatrzymany w kwietniu 2007 r. przez ukraińską policję i osadzony areszcie w Symferopolu, gdzie spędził prawie trzy lata. W międzyczasie został on uznany za więźnia sumienia przez Amnesty International. W lutym 2010 r. został wypuszczony i otrzymał azyl polityczny w Polsce. W grudniu 2010 Europejski Trybunał Prawa Człowieka uznał, że ekstradycja opozycjonisty na Białoruś niesie zagrożenie tortur oraz niesprawiedliwego wyroku oraz, że przetrzymywanie Koktysza naruszało jego prawa.

Opozycjonista ówczesne żądania ekstradycji na Białoruś nazywał zemstą za wsparcie dla opozycyjnego kandydata na prezydenta Aleksandra Milinkiewicza podczas wyborów w 2006 r.

Jb/Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze