Czy białoruska nomenklatura może zdemokratyzować Białoruś?


Białoruski socjolog Siarjhej Nikaljuk w programie „Rozmowa Mackiewicza” odpowiada na pytanie czym jest białoruska nomenklatura i czy może się ona stać czynnikiem zmian na Białorusi.

Nomenklatura się odradza

Zdaniem eksperta, dzisiejsza białoruska nomenklatura nie jest prostą kontynuacją sowieckiej. – „Mieliśmy do czynienia z mała rewolucją społeczną, która uruchomiła możliwości awansu – szczególnie po pierwszych wyborach prezydenckich w 1994 r. do władzy doszło wielu nowych ludzi”. Jednak zdaniem Nikaljuka, sama natura białoruskiej władzy zachowała się a mechanizmy jej formowania są bardzo podobne. Na pytanie czy białoruska nomenklatura jest osobną klasą, działająca w swoich interesach jak w czasach sowieckich, specjalista podkreśla, że na Białorusi elita władzy zaczyna się wyodrębniać coraz bardziej, choć proces ten nie jest tak zaawansowany jak w czasach ZSRR. „Jednak te interesy formują się w innych warunkach niż w czasach ZSRR – mamy kraj z otwartymi granicami, który nie jest samowystarczalny, jednak pozostałe warunki pozostają prawie bez zmian”. – dodał w rozmowie z Biełsatem.

Elia nie jest monolitem

Socjolog uważa, że bez podziału w łonie elity nie ma sensu myśleć demokratycznej transformacji. „Bez tego nikomu oddolnie nie udało się zwyciężyć skonsolidowanego państwa autorytarnego”. Ekspert podkreśla, że obecnie elita państwowa jest silnie skonsolidowana jednak nie jest to monolit, bo państwo autorytarne wypełni duża ilość różnych funkcji, co automatycznie wprowadza podziały wśród członków władz. „Są struktury czysto polityczne, gospodarcze, siłowe i u nich wszystkich rodzą się własne korporacyjne interesy. Wspólnym interesem jest odebranie renty władzy czego nie mogą zrobić oddzielnie”. Spoiwem tych równych grup jest, zdaniem Nikaljuka, prezydent Łukaszenka – tak naprawdę jedyny polityk w kraju, który odpowiada za kontakt ze społeczeństwem .

Awans liberałów i zemsta „siłowików”

Socjolog przypomina, że gdy po 2007 zaczęły problemy na Białorusi z dostawami surowców energetycznych z Rosji , Białoruś weszła w okres powolnej liberalizacji. Jego zdaniem, na czoło wysunął się blok gospodarczy wewnątrz władz. Liberalizacja osiągnęła swój szczyt w czasie kampanii wyborczej na Białorusi, gdy Łukaszenka włączył cześć liberalnych haseł do swojego programu. „Nie podobało się to jednak strukturom siłowym – i rozbicie demonstracji 19 grudnia 2010 r. była ich odpowiedzią ”.

Kryzys jak katalizator

Socjolog przypomina, że problemy zaczynają się, gdy w kraju pojawia się kryzys i poszczególne grupy mają problemy z podziałem zysków władzy. Prawdziwy moment próby jednak następuje, gdy kraj wpada w zastój. Wtedy część nomenklatury może szukać nowego otwarcia. „W takim kraju pojawiają sie wtedy zazwyczaj dwa ugrupowania: konserwatystów dążących do dokręcenia śruby i liberałów – jednak nie rozumianych jako zwolennicy demokraci, ale zelżenia reżimu dla uratowania kraju przed chaosem”.

Socjolog przypomina o podziale wewnątrz biura politycznego ZSRR pod koniec lat 80 na konserwatywną grupę Jegora Ligaczowa i liberalną Michaiła Gorbaczaowa. W sytuacji, gdy obydwaj dysponowali podobną siłą, musieli zwrócić się bezpośrednio do społeczeństwa. Podobnie, jego zdaniem, było podczas pomarańczowej rewolucji na Ukrainie.

Nikołajuk uważa, że obecnie społeczeństwo znajduje się stanie politycznej apatii i nawet gdy zwróci się do nich bezpośrednio jakiś polityk nic się nie stanie. Jednak w sytuacji, gdy nastąpi podział w elicie władzy ludzie mogą się z aktywizować.

„Społeczeństwo może stać się podmiotem nie tylko przedmiotem działań politycznych – dlatego białoruska kontrelita powinna się do tego przygotować” – uważa. Siarhej Nikaljuk odkreśla, że obecnej białoruskiej elicie coraz trudniej zapewnić wzrost dochodów społeczeństwu bez utraty stabilności ekonomicznej kraju – co prędzej czy późnej może zagrozić stabilności jej samej.

Jb/Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze