Białoruska milicja nie pozwala na modlitwę przy grobie powstańca styczniowego


Funkcjonariusze z Lidy w obwodzie grodzieńskim uniemożliwiła modlitwę przy mogile księdza Adama Falkowskiego rozstrzelanego w 1863 roku za wsparcie udzielone powstaniu styczniowemu. Do zdarzenia doszło wczoraj wieczorem, gdy grupa miejscowych Polaków przyszła do parku miejskiego, gdzie znajduje się mogiła księdza.

Aleksander Kołyszko, prezes Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej powiedział Polskiemu Radiu, że zaraz po tym jak ludzie przyszli do mogiły księdza pojawili się milicjanci. „Podeszło do nas czterech milicjantów – jeden z nich filmował. Spisali nasze nazwiska. Ja spytałem się czy możemy się pomodlić. Powiedziano nam, że nie gdyż jest to nielegalne zebranie. Więc musieliśmy się rozejść” – powiedział Kołyszko.

Prezes Towarzystwa Kultury Ziemi Lidzkiej mówi, że ludzie nie kryli rozgoryczenia, że tak się stało. Przyznaje, że nikt z zebranych nie ubiegał się o zgodę na przyjście do mogiły księdza gdyż ludzie nie sądzili, że modlitwa przy niej wymaga zezwolenia.

Ksiądz Adam Falkowski został rozstrzelany przez wojska carskie za przeczytanie z ambony manifestu Rządu Narodowego wzywającego do udziału w Powstaniu.

Zatrzeć pamięć

Tak o śmierci i postawieniu pamiątkowego krzyża pisał przed wojną dziekan Lidy ks. Hipolit Bojaruniec:

„Ś.p. ks. Adam Falkowski, proboszcz w Iszczołnie dekanatu lidzkiego za przeczytanie manifestu Rządu Narodowego z ambony w kościele Iszczołna został przez M-jowa wieszatiela uwięziony i skazany na śmierć przez rozstrzelanie. Kaźń nastąpiła 24 czerwca 1863 r. w Lidzie na placu, wówczas poza miastem, na tak zwanym „wygonie”. To miejsce dziś znajduje się już w mieście.

W 1919 r. jeszcze ludzie żyli co pamiętali to krwawe wydarzenie i oni mi opowiadali, że o godz. 6 rano ś. p. ks. Adam Falkowski szedł na miejsce stracenia skupiony i odmawiał modlitwy z brewjarza. Przyprowadzono Go z więzienia lidzkiego na miejsce, gdzie był wykopany dół i przygotowano wapno świeże w dużej beczce.

Przeczytany Mu został dekret śmierci, po czem przywiązano Go do słupa i zawiązano oczy. Nastąpiła salwa z karabinów kozackich. Ksiądz obwisł jako już martwy, potem Go odwiązano i ciało wrzucone zostało bez trumny do dołu i zalane wapnem. Mogiła została zakopana, szwadron kozaków na koniach zatarł wszelki ślad mogiły. Lud nasz polski ściśle obserwował, stojąc w różnych punktach przecięciem linij określił miejsce mogiły, a po usunięciu się siepaczy mogiłę obłożył kamieniami. Policja kilkakrotnie usuwała kamienie, lecz lud nasz dobry zawsze to miejsce oznaczał czworoboczną linją kamieni. Z czasem te kamienie zagłębiły się i mogiła już nie była widoczna na zewnątrz.

W roku 1919 nasi kolejarze lidzcy przy udziale obywateli lidzkich zamyślili uczcić mogiłę księdza i postawić pomnik. Kolejarz p. Stefan Łowkis wziął tą sprawę bardzo do serca, zrobił krzyż z żelaznych trąb i przygotował materiał cementowy do postawienia pomnika. Teraz nastąpiła chwila, że trzeba było odnaleźć mogiłę. Ci ludzie – żyjący w 1919 roku świadkowie naoczni, idąc za moją naradą stanęli na tem samem miejscu jak w r. 1863 i na skrzyżowaniu linij odnaleźli mogiłę. Przy kopaniu fundamentów na pomnik natrafili na kamienie, a głębiej na wapno. Miejsce to jest niezawodnie mogiłą straconego księdza.

Pod kierunkiem p. Stefana Łowkisa kolejarze ułożyli fundament z betonu o metr ponad ziemią, a pośrodku wstawili krzyż żelazny. Napisu żadnego niema.

Niżej podpisany dziekan lidzki poświęciłem dnia 3 maja 1919 r. przy udziale licznie zebranego duchowieństwa z dekanatu lidzkiego. Tuż przy pomniku był ołtarz, gdzie odprawiłem Mszę św. polową. Kazanie okolicznościowe wypowiedział ks. Romuald Świrkowski, prob. ze Szczuczyna. Obecne były wszystkie władze państwowe na czele ze starostą lidzkim p. Stanisławem Zdanowiczem, 15 dywizja poznańska, która wówczas stacjonowała w Lidzie, cała młodzież szkolna, a wiernych z Lidy i okolic chyba można było naliczyć do 15 tysięcy.

Po nabożeństwie odbyła się defilada wojskowa, potem uroczysty pochód do miasta, który rozwiązał się na placu przy kościele farnym po przemówieniu p. starosty Zdanowicza. Ten krzyż stoi po dziś dzień, postument w roku 1932 został naprawiony przez Magistrat m. Lidy.

Jedna z ulic przyległych do pomnika nazwaną jest ulicą Ks. Falkowskiego.”(za pawet.net)

jb/Biełsat za IAR

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze