ONZ uznaję skargę Białorusinki skazanej za wręczenie prezentu na ulicy


Opozycyjna aktywistka z Witebska zaskarżyła decyzję białoruskiego sądu w Komitecie Praw Człowieka ONZ, który po czerech latach zadecydował, że wyrok był niesprawiedliwy.

25 kwietnia 2008 Antanina Piwanos wręczyła na ulicy własnoręcznie wyszytą makatkę z białoruskim tekstem modlitwy „Ojcze Nasz” Borysowi Hamajdzie – znanemu w Witebsku opozycjoniście i sprzedawcy opozycyjnej prasy. Została za to zatrzymana i skazana na grzywnę za udział w nielegalnej akcji ulicznej, „nielegalny” prezent skonfiskowano.

Incydent miał miejsce w dniu białoruskiego Święta Niepodległości – tzw. „Dnia Woli” – rocznicy ustanowienia w 1918 r. Białoruskiej Republiki Ludowej – pierwszego niezależnego państwa białoruskiego. Święto nie jest uznawane przez białoruskie władze, które świętują niepodległość 3 lipca w rocznice wyzwolenia Mińska spod niemieckiej okupacji.

Grzywna i konfiskata wyszywanki

Proces sądowy nad aktywistką odbył się w dniu zatrzymania. Piwanos usiłowała tłumaczyć, że do wręczania podarków w miejscu publicznym nie potrzeba zgody władz, jednak sędziowie byli nieugięci zasądzając grzywnę i do tego konfiskatę nielegalnej wyszywanki. Skazana odwoływała się we wszystkich instancjach łącznie z Sądem Najwyższym, jednak bez skutku. Postanowiła więc zwrócić się do Komitetu ds. Spraw Człowieka ONZ, który według prawa międzynarodowego ma uprawnienie porównywać zgodność wyroków białoruskich sądów z zobowiązaniami, wynikającymi z podpisanego przez Białoruś Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, oraz rozpatrywać skargi indywidualne.

Zdaniem członków Komitetu, białoruski sąd naruszył art. 19 Paktu, który przewiduje, że obywatele mają swobodę wyrażania opinii. Białoruś powinna więc wypłacić rekompensatę niesłusznie skazanej, pokryć wydatki zawiązane z procesem i zwrócić skonfiskowaną wyszywankę.

Komitet krytykuje – Białoruś ignoruje

Białoruski obrońca praw człowieka Harry Pahaniajła przypomina, że Komitet uznał skargi białoruskich obywateli już w ponad 25 przypadkach – jednak nie wywołało to żadnych reakcji ze strony białoruskich władz. „Artykuł 65 białoruskiej konstytucji przewiduje, że obywatele mają prawo zwracać się do organizacji międzynarodowych w celu obrony własnych praw, gdy wyczerpali wszystkie środki w kraju. Nie ma jednak konkretnych ustaw, które zapewniłby działanie tego prawa. W przypadku skarg do Komitetu Praw Człowieka ONZ, Białoruś po prostu ignoruje te decyzje – uznając to jedynie za rekomendację”. Zdaniem Pahaniajły, obrońcy praw człowieka i wielu ekspertów ds. prawa międzynarodowego uważają, że decyzje te mają moc wiążącą dla państwa.

100 nierozpatrzonych spraw z Białorusi

Pahaniajła przypomniał przypadek prof. Jurija Bondażewskiego – białoruskiego lekarza, który w 1998 r. został niesprawiedliwe skazany za łapówkarstwo przez niezgodny z prawem skład sędziowski. Podczas śledztwa stosowano też tortury. Po czterech latach Komitet uznał jego skargę, jednak przez ten czas skazany zdążył odsiedzieć już swój wyrok. Drugim głośnym przypadkiem było zdelegalizowanie organizacji broniącej praw człowieka „Wiasna”. Komitet uznał, że decyzja Sądu Najwyższego była bezprawna – zarządzał zmiany decyzji – jednak władze zignorowały ten postulat.
Pahaniajła przypomina, że tekst żadnej z decyzji Komitetu nie zostały opublikowane przez organy białoruskiego państwa – tak jakby w ogóle nich nie było, choć za wprowadzenie w ich życie teoretycznie odpowiada MSZ. Na pytanie dlaczego uzyskanie decyzji komitetu trzeba czekać ponad cztery lata, Pahaniajła przypomina, że rozpatruje on skargi spływające z całego świata, a z samej Białorusi czeka jeszcze ponad 100 nierozpatrzonych spraw.

W 2012 r. matka skazanego na śmierć Uładzisława Kawalioua usiłowała zatrzymać wykonanie wyroku na synu poprzez wysłanie skargi do Komitetu, który wezwał Łukaszenkę do wstrzymania egzekucji do czasu rozpatrzenia skargi.

Jb/Biełsat
www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze