Kto stoi za tajemniczymi smsami ostrzegajacymi przed dewaluacją rubla?


Białoruskie KGB oświadczyło w piątek, że pogłoski o rychłej dewaluacji rubla na Białorusi rozsiewają zagraniczni hakerzy. Wcześniej Narodowy Bank Białorusi nazwał rozpowszechniane informacje prowokacją.

Hakerzy z Indii?

„Około tysiąca abonentów usług telefonii komórkowej na Białorusi otrzymało SMS-y, zgodnie z którymi 8 stycznia dolar miałby kosztować 14340 rubli białoruskich, a euro – 18116 rubli białoruskich” – poinformowało KGB.

KGB podkreśla, że zgodnie z uzyskanymi informacjami SMS-y wysłano za pośrednictwem serwera w Indiach i trwa śledztwo mające ustalić tożsamość hakerów.

Wcześniej informacji zawartej w SMS-ach zaprzeczył białoruski bank centralny. „Zamieszczenie dziś w sieciach społecznościowych fotografii SMS-a, wysłanego jakoby przez bank centralny i mówiącego o raptownym podniesieniu od 8 stycznia kursu dolara i euro, jest prowokacją i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością” – oświadczył rzecznik banku Alaksandr Cimaszenka.

Bank powiadomił jednocześnie, że sobotni kurs dolara będzie wynosić 8630 rubli, a euro – 11230.

Inflacja 109 proc.

Dwa lata temu Białoruś przeszła najpoważniejszy kryzys finansowy od dojścia do władzy prezydenta Aleksandra Łukaszenki w 1994 roku. Inflacja roczna wyniosła wówczas 108,7 proc., a władze zmuszone były przeprowadzić znaczące dewaluacje, które obniżyły kurs rubla o 187,3 proc. w skali roku. W roku ubiegłym inflację udało się opanować do poziomu 21,7 proc. Ustabilizował się także kurs dolara i euro.

Białoruscy eksperci już w zeszłym roku ostrzegali jednak, że ryzyko dewaluacji jest realne. Za jedno z najpoważniejszych zagrożeń uważają zawarcie w tegorocznym budżecie parametrów, których realizacja może zagrozić białoruskiemu rublowi. Takim wskaźnikiem jest m.in. plan wybudowania 6,5 mln metrów kwadratowych mieszkań – o 2 mln więcej niż w 2011 roku.

Skąd pieniądze na to wszystko?

Jak szacowała niezależna gazeta internetowa „Biełorusskije Nowosti”, tak znaczny wzrost budowanych mieszkań wymaga dodatkowych środków o równowartości 2 mld dolarów. Na razie nie jest jasne, skąd miałyby pochodzić te pieniądze. Dyrektor Centrum Badawczego Instytutu Prywatyzacji i Zarządzania Alaksandr Czubryk nie widzi innego źródła tych funduszy jak emisja pieniądza.

„Chciałbym wierzyć, że plany budownictwa mieszkaniowego zostaną zrewidowane” – powiedział Czubryk. W przeciwnym razie – jak ostrzega – wykonanie planów uderzy w budżet, który zostanie obciążony dodatkowymi wydatkami na ulgowe kredyty mieszkaniowe, oraz pogorszy bilans handlu zagranicznego. Budownictwo mieszkaniowe wykorzystuje bowiem dużo towarów z importu.

Kolejne zagrożenie dla rubla to przewidziany w budżecie na 2013 rok wskaźnik wzrostu PKB na poziomie 8,5 proc. Władze chcą go osiągnąć poprzez stworzenie nowego, wysoko produkcyjnego sektora gospodarczego, co obserwatorzy uważają jednak za mało realne.

„Jeśli plany zostaną zrealizowane poprzez stymulowanie popytu wewnętrznego, jako to było w 2010 roku, może to zagrozić stabilności sytuacji na rynku walutowym” – ostrzega ekonomista Białoruskiego Gospodarczego Centrum Badawczo-Oświatowego (BEROC) Dźmitry Kruk.

Trzecie zagrożenie to możliwe pogorszenie bilansu w handlu zagranicznym. I wreszcie, eksperci podkreślają, że w 2013 roku Białoruś będzie miała bardzo wysokie zobowiązania wobec zagranicznych kredytodawców – w sumie ponad 3 mld dolarów.

Biełsat za PAP

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze