Białoruski Komitet Śledczy „nie rozumie” tekstów Poczobuta


W sprawie dziennikarza zamówiono kolejną ekspertyzę lingwistyczną. Tym razem teksty Andrzeja Poczobuta wezmą pod łupę lingwiści Państwowego Uniwersytetu im. Janki Kupały w Grodnie. To już czwarta ekspertyza lingwistyczna w sprawie dot. znieważenia Łukaszenki.

W poszukiwaniu oszczerstw

Uniwersytet w Grodnie przeprowadzi kolejna ekspertyzę lingwistyczną tekstów dziennikarza, publikowanych na opozycyjnych stronach internetowych „Karta- 97” oraz „Białoruski partyzan”. Ekspertyzę zamówił Komitet Śledczy, prowadzący dochodzenie w sprawie karnej dot. zniesławienia Łukaszenki.

– Akademia zarządzania przy prezydencie, Białoruski Uniwersytet Państwowy oraz Akademia Nauk – te ośrodki naukowe badali moje artykuły, znajdując w nich całą „wiązankę” artykułów KK, na podstawie których można mnie skazać. Teraz Komitet Śledczy potrzebuje jeszcze opinii skromniutkiego Uniwersytetu Grodzieńskiego,- powiedział Poczobut w wywiadzie dla Biełsatu. Dziennikarz uważa, że ekspertyzę zamówiono wyłącznie po to, by dać śledczym dodatkowy czas na sfabrykowanie sprawy.

– Rzecz w tym, że co miesiąc władze przedłużają dochodzenie w sprawie karnej. Teraz w związku z przeprowadzeniem ekspertyzy wstrzymuje się wykonanie czynności śledczych. To oznacza, że ja pozostaję oskarżonym, nie wolno mi opuszczać miejsca zamieszkania, a termin prowadzenia śledztwa nie będzie się odliczał do momentu zakończenia ekspertyzy – potłumaczył dziennikarz.

Komputery materiałami śledztwa

Oficer śledczy zapoznał Poczobuta z wynikami ekspertyzy technicznej zarekwirowanych komputerów.

– Moje komputery ekspertom są dobrze znane. Te same osoby prowadziły ekspertyzę poprzednim razem. Wyników ekspertyzy można było się spodziewać, ponieważ z moich komputerów strony „Karta- 97” i „Białoruski partyzan” rzeczywiście były otwierane. Na dyskach również były zachowane pliki tekstów, figurujących w materiałach śledztwa. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że wyszukiwanie plików odbywało w oparciu o słowa kluczowe, wśród których znalazło się zagadkowe słówko „Lipkowicz” ( Jauhen Lipowicz –białoruski blogier, ośmieszający białoruskie władze – red.) – powiedział Poczobut. Sprzętu mu nie zwrócono, ponieważ komputery dołączono do materiałów śledztwa.

Decyzja polityczna jeszcze nie zapadła

Zdaniem Andrzeja Poczobuta białoruskie władze przedłużając dochodzenie w jego sprawie o kolejny miesiąc obrały pewną taktykę. Jak mówi dziennikarz, na razie jeszcze nie zapadła decyzja polityczna, a kolejna ekspertyza lingwistyczna to bezpośredni przejaw tej taktyki.

– Jeżeli to jest decyzja polityczna – musi być stosowne uzasadnienie tej decyzji. Na razie władze Białorusi nie potrzebują kolejnego procesu politycznego, dlatego finalizacja sprawy cały czas się odwleka. Wykorzystuje się przy tym pełny wachlarz proceduralnych trików, dlatego zlecono kolejna lingwistyczną analizę moich tekstów – uważa dziennikarz.

Andrzej Poczobut został aresztowany 21 czerwca i po 9 dniach wypuszczony na wolność z zakazem opuszczania rodzinnego Grodna. Postawiono mu zarzut zniesławienia prezydenta Białorusi w artykułach internetowych, za co grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

W lipcu ubiegłego roku Poczobut został już skazany za znieważenie prezydenta Białorusi na 3 lata więzienia w zawieszeniu na 2 lata. Andrzej Poczobut jest dziennikarzem „Gazety Wyborczej” oraz członkiem Rady Naczelnej nieuznawanego przez miejscowe władze Związku Polaków na Białorusi.

Karolina Rusinowicz/Biełsat

WWW/belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze