Białoruś łata budżet


Ministerstwo Finansów Białorusi chce pozbawić białoruskie rafinerie części dochodu. Urzędnicy przygotowują projekt dekretu prezydenta wprowadzającego cło eksportowe na produkty ropopochodne z datą wsteczną – od 1 stycznia br. Według informacji agencji Interfax ma to związek z białorusko-rosyjskimi negocjacjami dot. dostaw ropy naftowej. Białoruskie rafinerie i inne przedsiębiorstwa zajmujące się handlem ropą i wytworzonymi z niej produktami będą musiały zapłacić ok. 20 dol. cła za każdą sprzedaną za granicę tonę.

Według danych białoruskiego GUS w okresie styczeń-wrzesień 2012 Białoruś wyeksportowała 14 mln ton produktów naftowych, co oznacza wzrost eksportu o 24 proc. w porównaniu do ubiegłego roku. Średnia cena 1 wysłanej za granicę tony wyniosła ok. 834 dol. Oznacza to, że ogólna suma cła, jakie powinny zapłacić białoruskie przedsiębiorstwa po pierwszych 9 miesiącach 2012 r. powinna wynieść ok. 282 mln dol.

Niezadowolenie rosyjskich akcjonariuszy

Zdaniem cytowanego przez Interfax przedstawiciela rafinerii „Mozyrski NPZ”, nie po raz pierwszy białoruskie władze szukają pieniędzy w sektorze paliwowym. Jego zdaniem, takie próby wywołują niezadowolenie wśród rosyjskich akcjonariuszy przedsiębiorstwa. Według jego relacji rosyjskie przedsiębiorstwo „Sławnieft”, posiadające 42 proc. akcji może podjąć „nieprzyjemne dla państwa kroki”. Informator agencji podkreślił, że zapowiedzi wprowadzenia ceł jest „nie najlepszym wyjściem” w przededniu kolejnej rudy rozmów na temat dostaw ropy na Białoruś.
Obecnie Białoruś negocjuje kontrakt na dostawy ropy naftowej w 2013r. Rosyjskie władze zapowiedziały, że nie spełnią oczekiwań białoruskiej strony, która wnioskowała o 23 mln ton ropy i zamiast tego proponują wysłanie jedynie 18 ton.

Bez porozumienia

Dotychczas z Mińska płynęły zupełnie inne sygnały dot. podpisania kontraktu z Rosją. Sprawę rzekomo mieli już omówić premierzy Białorusi i Rosji Michaił Miasnikowicz i Dmitrij Miedwiediew. Również wicepremier Siamaszka w ubiegłym tygodniu informował, że Białoruś w przyszłym roku sprowadzi z Rosji 23 mln ton ropy – o 1,5 tony więcej niż w br. W połowie października premier Miasnikowicz spotykał się rosyjskim ministrem energetyki Aleksandrem Nowakiem. Wówczas powiedział, że Białoruś określiła przyszłoroczne tempo wzrostu na poziomie 8,5 proc. biorąc pod uwagę ustaloną już wielkość importu ropy z Rosji.

Rosjanie czują się oszukani
Cieniem na białorusko-rosyjskich rozmowach dot. importu surowca kładzie się kwestia rozpuszczalników. Zdaniem władz rosyjskich, eksportując benzynę pod przykrywką rozpuszczalników, Białoruś uniknęła płacenia cła do rosyjskiego budżetu. W ocenie wicepremiera Rosji Arkadija Dworkowicza rosyjski budżet stracił w ten sposób od 1,5 mln do 2,5 mln dol. Przedstawiciel rosyjskiego rządu domagał się od Białorusi rekompensaty jednocześnie informując, że białoruska propozycja w sprawie przyszłorocznych dostaw 23 ton rosyjskiego surowca nie będzie zrealizowana.

JB/Biełsat
WWW.belsat.ue/pl

Zobacz też
Komentarze