„Posługujesz się tylko białoruskim – płać!”


Białoruski obrońca praw człowieka Siarhiej Housza z Baranowicz dowiedział się w czwartek, że jeżeli chce, by jego sprawa sądowa była prowadzona w języku białoruskim powinien za to zapłacić. List tej treści otrzymał od wiceszefa departamentu sprawiedliwości obwodu brzeskiego Antona Huszczyna — poinformował portal spring96.org.

Konstytucja mówi…

Już od trzech miesięcy Siarhiej Housza domaga się od władz białoruskich tego, co należy mu się zgodnie z konstytucją kraju, a mianowicie prowadzenia jego sprawy administracyjnej w języku białoruskim, który obok rosyjskiego jest językiem państwowym.

Jednak, mimo wielokrotnych pisemnych oraz ustnych próśb obrońcy praw człowieka, sędziowie Wasyl Pietriw oraz Mikołaj Kmita kierują do niego całą korespondencję procesową w języku rosyjskim.

„Nie rozumiesz…płać!”

W październiku br. Siarhiej Housza skierował skargę na te działania do Naczelnego Departamentu Sprawiedliwości obwodu brzeskiego i zażądał przetłumaczenia wszystkich materiałów procesowych na język białoruski. Odpowiedzią był zdumiony.

Przedstawiciel władz departamentu wprost zacytował artykuł 13 Kodeksu Sądowego Białorusi, który głosi, że na Białorusi „sprawy oraz dokumentacja sądowa prowadzone są w językach białoruskim lub rosyjskim”, po czym poradził by skorzystać z usług tłumacza na koszt własny, jeśli nie w pełni rozumie język rosyjski.

Siarhiej housza, który kategorycznie nie zgadza się na łamanie swojego konstytucyjnego prawa do korzystania z języka ojczystego w kontaktach z władzami oświadczył, że zamierza skierować skargę tym razem do Ministerstwa Sprawiedliwości Białorusi.

Michał Janczuk (TV Biełsat)

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze