Kolejny opozycjonista wybrał emigrację


Aleksander Atroszczenkau były rzecznik prasowy opozycyjnego kandydata na prezydenta Andreja Sannikowa uciekł do Polski w obawie przed kolejnym aresztowaniem.

Aktywista „Europejskiej Białorusi” poszedł w ślady swojego szefa Andreja Sannikowa, który kilka dni temu otrzymał azyl polityczny w Wielkiej Brytanii. Atroszczenkau w wywiadzie dla gazety „Nasza Niwa” poinformował, że wyjechał z Białorusi już 3 września.

„3 września wracałem z międzynarodowej konferencji. Wjechałem po partyzancku pociągiem z Rosji. W pociągu próbowano mnie zatrzymać” – powiedział. Białoruscy opozycjoniści w obawie, że zostaną zatrzymani na zachodniej granicy często wyjeżdżają na Zachód przez Rosję. Na białorusko-rosyjskiej granicy nie ma bowiem kontroli granicznych.

Dziwni panowie

„Kilka przystanków przed Mińskiem do wagonu zaczęli wsiadać pojedynczo mężczyźni ubrani po cywilnemu, którzy zaczęli mnie śledzić. Zadzwoniłem do Natalii Radzinej (szefowej portalu WWW.charter97.org – red.) i żony i powiedziałem, że mogę być aresztowany. Udało mi się jednak zgubić śledzących mnie ludzi.” – dodał. Atroszczenkau opowiedział również, że po tym incydencie nie wrócił do domu, ale od razu postanowił opuścić Białoruś. Nie chciał przy tym poinformować, jak udało mu się wyjechać z kraju. Tłumaczył, że chce, by inni mogli skorzystać z tej samej drogi.

Delegacja długoterminowa

Działacz Europejskiej Białorusi nie chce na razie składać podania o azyl polityczny w Polsce. „Na razie traktuję swój pobyt w Warszawie jak wyjazd na długoterminową delegację.”

Atroszczenkau został aresztowany 20 grudnia 2010 r. po wyborach prezydenckich. W marcu 2011 r. został skazany na cztery lata więzienia za rzekome wszczynanie niepokojów społecznych. We wrześniu został ułaskawiony przez Łukaszenkę. W odróżnieniu od Andreja Sannikowa i Zmiciera Bandarenki nie zwrócił się do prezydenta z pisemna prośbą o ułaskawienie.

Biełsat

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze