Pauljuk Bykouski: zatrudnianie byłych białoruskich polityków w Rosji to już tradycja


Eksperci w programie publicystycznym Biełsatu „Rozmowa Mackiewicza”, zastanawiali się, dlaczego byli białoruscy wysocy urzędnicy państwowi kontynuują swoją karierę zawodową w rosyjskich firmach.

Martynau: z MSZ do RossNefti

Kilka dni temu b. szef białoruskiego MSZ Siarhej Martynau otrzymał posadę specjalnego przedstawiciela rosyjskiej firmy RussNeft, zajmującej się m.in. wydobyciem ropy naftowej i gazu. Oprócz tego RussNieft działa także na Białorusi, gdzie jest reprezentowana przez swoją spółkę-córkę Slavneftchim. Właścicielem RussNefti jest rosyjski oligarcha Michaił Gucerijew, który pragnie rozszerzyć swoją działalność na Białorusi. Kontrolowana przez niego brytyjska firma „GCM Global Energy Inc” podpisała już rok temu wstępne porozumienie z władzami Białorusi dotyczące budowy kombinatu potasowego w obwodzie mińskim. W październiku b.r. poinformowano, że budowa rozpocznie się już w 2013 roku. Prawdopodobnie, Siarhiej Martynau, jako osoba przez wiele lat piastująca jeden z najwyższych urzędów w państwie, dzięki swemu doświadczeniu i posiadanym znajomościom może okazać się cennym partnerem dla projektów Gucerijewa na Białorusi.

Kierunek Moskwa

Nie jest to pierwszy białoruski polityk, który z powodzeniem znalazł dobrze płatną pracę w Moskwie. Podobny los spotkał jeszcze w końcu lat 90 szefa kancelarii prezydenta Iwan Cicjankowa, który wypadł z łask Łukaszenki i stracił stanowisko. W 2000 r. otrzymał posadę szefa logistyki rosyjskiej firmy Itera, zajmującej się wydobyciem gazu.

Pracę w Rosji znalazł również odsunięty od władzy w 2006 r. b. szef MSW Uładzimir Nawumau. Został doradcą dyrektora rosyjskiego państwowego holdingu Rostechnologie. Także były premier Białorusi Uładzimir Jarmoszyn, odwołany prawdopodobnie z powodu zbyt dużej popularności, udał się do Rosji, gdzie został dyrektorem przedsiębiorstwa Wnieszekonomstroj.

Jedyne wyście

Zdaniem komentatora politycznego Pauljuka Bykouskiego, dla białoruskiej post-sowieckiej nomenklatury – jedynym miejscem kariery po odejściu z administracji może być Rosja. Białoruś nie wypracowała modelu wykorzystywania byłych urzędników – który nie mają możliwości znaleźć odpowiadającego im zajęcia w ojczyźnie. „I dlatego stało się niemal tradycją, że tacy byli białoruscy urzędnicy otrzymują synekury od rosyjskich firm” – podkreślił.

Nie wszyscy byli urzędnicy jednak wybierają taką drogę. Prowadzący program Uładzmir Mackiewicz przytoczył przykład Andreja Sannikowa, który po odejściu ze stanowiska wiceministra spraw zagranicznych – wstąpił w szeregi opozycji, co jest często spotykaną praktyka w krajach demokratycznych.

Dworska polityka – ludzie bez właściwości

Jednak zdaniem eksperta, na Białorusi jest to rzadkością, bo większość urzędników nie ma jakichkolwiek poglądów politycznych. „W naszym kraju mamy do czynienia z polityką dworską i gdy taki „dworzanin” wpada w kłopoty nie oznacza, że od razu zaczyna myśleć o rewolucji”.

Zdaniem Bykouskiego, nie można teraz odpowiedzieć czy Martynau reprezentował rosyjskie interesy będąc jeszcze szefem MSZ. Do tego potrzebne jest śledztwo, by stwierdzić, że czasie, gdy był ministrem z jego inicjatywy Russnieft otrzymywał jakieś preferencje.

Biełsat

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze