Opozycjoniści muszą płacić za swój areszt


Opozycjonista z Witebska otrzymał rachunek z aresztu, w którym odbywał karę za przeprowadzenie akcji protestu. Administracja więzienna wyceniła tygodniowy pobyt na 300 tyś. rubli (ok. 110 zł).

Siedź i płać

Na Białorusi prawo przewiduje, że skazany na areszt administracyjny musi zapłacić za swój pobyt w więzieniu. Sprawa dotyczy również opozycjonistów zatrzymanych podczas akcji protestu. 19 września Jauhen Hucałou, członek Białoruskiej Chrześcijańskiej Demokracji został skazany na siedem dni aresztu za przeprowadzenie nielegalnej pikiety przedwyborczej. Po wyjściu okazało się, że za każdy dzień musi zwrócić wiezieniu 50 tyś. rubli (ok. 18 zł).

Kotlet z chleba

„Warunki w więzieniu były koszmarne. Oberwana pościel, brudny materac. Do toalety trzeba było chodzić z butelka żeby się umyć. Jedzenie to kasza i kotlety, w których więcej było chleba niż mięsa” – relacjonuje swój pobyt opozycjonista.

Obrończyni praw człowieka Nasta Lojka podkreśla, że w kilka razy w miesiącu pomaga skazanym w napisaniu skarg na warunki panujące w więzieniach. „W Mińsku w aresztach obowiązują podobne ceny. Skazany ma obowiązek zapłacić za jedzenie, jednak to czym karmią w aresztach na pewno tyle nie kosztuje” – dodaje w rozmowie z Biełsatem.

Zdaniem Lojki, sądy nie chcą rozpatrywać skarg na warunki przetrzymywania twierdząc, że nie leży to w ich kompetencjach. Aktywistka prowadzi w tej sprawie korespondencję z aresztem na ul Akrescina w Mińsku już od 2004 r.

Oni sami przyznają, że warunki nie odpowiadają normom i zawsze piszą, że robią co w ich mocy. Zresztą niedawno rozpoczęli tam remont.” – dodaje

Interesujesz się Białorusią – dołącz do naszego profilu na Facebooku i Twitterze!

Biełsat

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze