Izwiestia: „benzynowa zimna wojna” rosyjsko-białoruska


Białoruś, zdaniem rosyjskiego ministerstwa energetyki, łamie umowę dot. dostaw paliw na rynek rosyjski – informuje rosyjska gazeta. Zamiast tego wytworzona z rosyjskiej ropy benzyna eksportowana jest bowiem na Zachód pod przykrywką rozpuszczalników, za które Białoruś nie musi odprowadzać cła do rosyjskiego budżetu – pisze rosyjski dziennik w artykule „Rosja i Białoruś na progu nowej wojny energetycznej”.

Rosja traci 1 mld dol.

Rosja, według danych gazety, miała stracić na tym procederze 1 mld dol., i by choć częściowo zrekompensować stratę, domaga się od Białorusi wypełniania planów dostaw paliw na rosyjski rynek. Białoruś miała do końca roku dostarczyć 2,1 mln ton benzyny i 3,5 mln. ton oleju napędowego – wytworzonego w swoich rafineriach z rosyjskiego surowca.

Białoruś jednak traci na tej operacji – bo ropa naftowa choć sprzedawana Białorusi bez pobierania ceł, jest i tak droższa niż na rosyjskim rynku. A paliwa do Rosji są dostarczane po niskich cenach rosyjskich. Rosyjskie ministerstwo energetyki twierdzi, że Rosja wypełniła swoje zobowiązania dotyczące dostaw surowca, w sytuacji, której Białoruś w od początku roku zrealizowała plan dostaw jedynie w 2 proc.

Rozpuszczalnikowy boom

Białoruskie rafinerie, według danych gazety, rocznie sprowadzają z Rosji ponad 21 mln ton surowca, co zaspokaja w całości ich potrzeby. Białoruś dla swoich celów wykorzystuje 6,8 mln ton surowca, resztę eksportuje w postaci paliw. Według umowy, jeżeli eksport dokonywany jest poza granice Unii Celnej Białorusi, Rosji i Kazachstanu – Białoruś musi zwrócić do rosyjskiego budżetu cło eksportowe w wysokości 377 dol. za tonę.

Cła nie dotyczą jednak eksportu rozpuszczalników przygotowanych na bazie rosyjskiej ropy. Okazało się, że o ile w 2010 r. Białoruś rocznie eksportowała jedynie 244 tys. ton rozpuszczalników. To eksport tego typu chemikaliów w 2011 r.wzrósł do poziomu 2,1 mln ton a w 2012 r. do 2,9 mln ton. Ponad połowa produkcji trafiła na Łotwę, gdzie zdaniem gazety z powrotem przekształcały się w paliwo.

Rosjanie wzięli się do dzieła

Rosyjski rząd, by zdyscyplinować partnera w lipcu 2012 r. zablokował dostawy specjalnego rodzaju nafty na Białoruś. Według prawa wystarczyło ją bowiem dodać do benzyny, by ta przekształciła się rozpuszczalnik. Rosyjskie ministerstwo energetyki i MSZ otrzymały zadanie ograniczenia procederu w ramach prac Komisji Gospodarczej Unii Celnej, co wymagało zmiany umowy z 2010 r. o sposobie naliczania i opłaty ceł za eksport produktów ropopochodnych przez Białoruś za granicę Unii Celnej. Przygotowano kilka wariantów rozwiązań przewidujących m.in. nałożenie na Białoruś obowiązku płacenia cła również za eksport rozpuszczalników. Jednak wg informacji Izwiestii, rosyjskie propozycje zostały w połowie września zablokowane przez stronę białoruską i do dziś decyzji nie podjęto.

„Gdzie nasze paliwa?”

We wrześniu Rosja również zaczęła domagać się od Białorusi zrealizowania planu dostarczenia w 2012 r. 2,1 mln ton benzyny i 3,5 mln ton oleju napędowego. Przedstawiciel białoruskiej firmy „Biełnieftchim” wyjaśniał wtedy, że te dostawy są dla Białorusi nierentowne, bo białoruskie rafinerie płacą za surowiec więcej niż rosyjskie. Przypomniał, że cześć ropy przerabiana jest warunkach tzw. processingu – czyli rosyjskie firmy wynajmują po prostu moce przerobowe rafinerii na Białorusi i przerabiają tam swój surowiec. I, jego zdaniem, Rosja powinna zabezpieczyć dostawy białoruskich paliw właśnie na koszt rosyjskich firm. Rosji nie zadowoliły te tłumaczenia i zmniejszyła dostawy ropy naftowej w IV kwartale z 5,3 do 4 mln ton. Gazeta podkreśla, że rosyjskie firmy eksportujące ropę podczas konsultacji w ministerstwie energetyki krytykują ograniczenie dostaw ropy na Białoruś.

Kolejny konflikt

Gazeta przypomina o poprzednich konfliktach białorusko-rosyjskich. Spór o cenę surowca jaki wybuchł w 2007 r., doprowadził do wstrzymania przez Rosję tranzytu ropy przez Białoruś i przyspieszył podjęcie decyzji o budowie ropociągu BTS-2 omijającego Białoruś. W 2010 r. konflikt dot. warunków dostaw mało nie doprowadził do opuszczenia przez Białoruś Unii Celnej. Zdaniem dziennikarzy Izwiestii, porozumienie w sprawie dostaw zostanie podjęte nie wcześniej niż grudniu, gdy białoruskie rafinerie poczują następstwa ograniczeń. Jednak, ich zadaniem tym razem nie dojdzie do przerw w dostawach.

Jak podkreślała rozmowie Biełsatem białoruska ekspertka ds. energetyki Tacciana Manionok – w proceder eksportu rozpuszczalników zamieszane były również rosyjskie firmy.

Biełsat

WWW.belsat.eu/pl

Interesujesz się Białorusią – dołącz do naszego profilu na Facebooku i Twitterze

Zobacz też
Komentarze