Łukaszenka: jestem jak wiewiórka w karuzeli


W niedzielę widzowie transmitowanego na terytorium WNP kanału MIR mogli obejrzeć wywiad z prezydentem Białorusi, który opowiedział m.in. o przyczynach swojego sukcesu, braku życia osobistego i niegodziwości polityków w Brukseli.

Jak doszedłem do władzy

„Pamiętam te pierwsze wybory, gdy naród poczuł, że po upadku ZSRR wpadamy w przepaść. Kulawi, ci co latami leżeli w łóżku i nie podnosili się, chorzy – oni dzieciom nie wierzyli tylko podnosili się, szli, na noszach, niektórych nieśli, ale oni szli żeby zagłosować na Łukaszenkę. Czy mogłem ich zawieść? Kim ja jestem, żeby sprzeciwić się woli narodu? Byłbym śmieciem, idiotą, gdybym zdradził taki naród. I tu jest moja wartość i mój talent. Nigdy nie mówiłem o tym czego nie zrobiłem, albo nie mógłbym zrobić.”

Nikt nie znalazł pieniędzy Łukaszenki

„Niejedno mi zarzucali np. że mam 11 mld. Po prostu trzeba było podczas kampanii przedwyborczej jakoś mnie ukłuć. Ale naród nie uwierzył. A ja powiedziałam od razu – mam 11 mld dol. Nawet Bush kiedyś to powiedział. Ja napisałem do niego list – proszę je wziąć. Ale nikt nie odnalazł tych pieniędzy Łukaszenki i nie mógł ich wziąć. Najważniejsze, że ludzie w to nie wierzą – dobrze robią. Tak, Łukaszenka nie jest z cukru, ale jest sprawiedliwy.” – Łukaszenka odniósł się do oskarżeń o tajnym funduszu prezydenckim

W Brukseli nie wiedzą, gdzie ta Białoruś

O relacjach z UE – „to w całości – nieustanny przykład, jak Unia Europejska nie tylko chce przywrócić historię, ale również nasz kraj”

„Zobaczyłem w telewizji dokument, politycy i urzędnicy radzili w sprawie białoruskich wyborów. I mówią, że skoro do parlamentu nie przeszedł żaden opozycjonista, to znaczy, że wybory są nielegalne? Przecież to absurd. A jakby przeszedł jeden czy dwóch, to co, wybory byłyby demokratyczne?”

Jego zdaniem, obserwatorzy zagraniczni potajemnie zachwycają się białoruskimi wyborami, a w sprawozdaniach – „piszą to co im przygotowali brukselscy politycy, którzy najczęściej nie wiedzą, gdzie znajduje się ta Białoruś, a jak wiedzą, to myślą, że tu niczego, oprócz błota i dwóch rzeczek, nie ma”.

Życia osobistego brak – praca przez całą dobę

„To nie znaczy, że on (Łukaszenka –red.) nie śpi. No ale kiedy śpi, jeśli coś się zdarzy, to nikt nie robi ceremonii: trzeba od razu obudzić Łukaszenkę. On jest cały czas jak wiewiórka w karuzeli. Kiedy jedzie na hokej – jeśli nie daj Boże, coś się zdarzyło, hokeja już nie ma. Jeśli udało mi się wyrwać jakąś minutę, to nie znaczy, że ja od 6 do 7, czy od 8 do 9 godziny, po pracy jeżdżę na łyżworolkach czy nartach. Nic podobnego. Jest okienko – od 5 do 6 biorę siekierę i idę narąbać drzewa albo jeżdżę na łyżworolkach. Jest okienko – 30 minut czy o 9 wieczorem godzina, to idę do sauny albo ze swoim synem albo z dziećmi jestem. Absolutnie nie mam życia osobistego. Tak już mi przyszyło.”

Biełsat

WWW/belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze