Wybory bez wyboru i nadzoru


Na Białorusi trwają wybory do izby niższej parlamentu Izby Reprezentantów. Dziś ostatni dzień głosowania – Białorusini mogli oddawać głosy w komisjach wyborczych już od pięciu dni, co zdaniem opozycji i obserwatorów zagranicznych daje pole do nadużyć.

CWK zarejestrowała 293 kandydatów, ubiegających się o 110 miejsc. Według danych CKW podczas głosowania przeterminowanego frekwencja wyniosła prawie 26 proc. Już wtedy niezależni obserwatorzy dostrzegli wiele naruszeń, takich jak zmuszanie do głosowania, manipulacje przy listach głosujących. Obrońcy praw człowieka zwracają uwagę również na wykorzystanie administracji państwowej w procesie wyborczym, co miało miejsce przy okazji zbierania podpisów pod kandydaturami i jak również w przypadku agitacji wyborczej. Niedopuszczenie opozycji do komisji wyborczych powoduje, że obserwatorzy mają poważnie utrudnioną możliwość kontrolowania procesu wyborczego. Na Białorusi panuje praktyka cichego liczenie głosów, tak by osoby postronne nie mogły poznać rzeczywistej liczby głosów jaka padła na danego kandydata.

Część opozycji bojkotuje

Swoich kandydatów tuż przed wyborami wycofały Zjednoczona Partia Obywatelska i Białoruski Front Narodowy. Był to protest przeciwko niespełnieniu warunków uczestniczenia w wyborach – czyli wypuszczenia więźniów politycznych i włączenie do komisji wyborczych przedstawicieli opozycji, którzy praktycznie nie zostali dopuszczeni do liczenia głosów. W efekcie z wyborów zrezygnowało 60 kandydatów. Do bojkotu wyborów odniósł się również prezydent Łukaszenka, którego zdaniem, partie pozycyjne pokazały swoją słabość. Białoruski prezydent oskarżył liderów opozycji o chęć wzbogacenia się na swojej działalności za pieniądze pochodzące z Zachodu.

Szef BNF Aleś Janukiewicz odkreślił w rozmowie z Biełsatem, że wycofanie kandydatów pozwoli partii zachować czyste sumienie. „Nasza pozycja będzie bardziej zrozumiała i łatwiejsza do przekazania ludziom” – podkreślił.

Do bojkotu nie dołączyły partia Sprawiedliwy Świat i ruch „Mów Prawdę”. „Nikt nie myśli, że jutro nasi kandydaci wejdą do parlamentu. Jednak my uczestniczymy w tej kampanii, by przeciągnąć na swoją stronę obywateli Białorusi. Musimy zdobyć poparcie większości wyborców podczas wyborów prezydenckich w 2015 r.” – podkreślił lider kampanii Mów Prawdę – były kandydat na prezydenta Uładzimir Nieklajeu. Ogólnie na listach wyborczych nadal znajduje się 46 kandydatów opozycji.

W poprzednich wyborach w 2008 r. startowało 279 kandydatów. Opozycję reprezentowało 70, ale żaden z nich nie dostał się do parlamentu.

Biełsat
WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze