Wolha Karacz: reżim Łukaszenki opiera się na kobietach


Szefowa akcji społecznej Nasz Dom opowiedziała o roli kobiet w reżimie Łukaszenki. Wolha Karacz jest aktywistka społeczną z Witebska – stoi na czele kampanii „Nasz dom” podkreślającej role kobiet w demokratycznych przemianach. Aktywistka zwraca uwagę, że reżim panujący na Białorusi wykorzystuje kobiety do swoich celów.

Żeńska strona reżimu

Zdaniem Karacz władza na Białorusi opiera się na zdominowanych prawie w 100 proc. przez mężczyzn strukturach siłowych. Jednak ważną rolę ogrywa również kobieca strona reżimu. Na czele Centralnej Komisji Wyborczej stoi kobieta. Kobiety, jak podkreśla aktywistka, stanowią 80 proc. składu komisji wyborczych i to one zajmują się fałszowaniem wyborów. Również większość sędziów skazujących opozycjonistów to kobiety, które stanowią podporę aparatu wykonawczego reżimu Łukaszenki.

Kobiety jako narzędzie

Znaczny udział kobiet we władzy w roli podporządkowanych mężczyznom narzędzi, to zdaniem Karacz nie wynik emancypacji, ale następstwo II wojny światowej. Zginęło w niej tak wielu mężczyzn, że na zajmowane przez nie stanowiska mianowano kobiety „Kobiety otrzymały to czego tak naprawdę nie chciały – i jeśli otrzymasz coś, co dla ciebie nie ma dużej wartości w łatwy sposób z tego rezygnujesz.” -podkreśla aktywistka.

Niezauważone w opozycji

Według rozmówczyni Biełsatu, wiele akcji opozycji to dzieło kobiet, które rozdają ulotki, zbierają podpisy pod kandydaturami opozycyjnych polityków, pomagają więźniom politycznym. Jednak w kraju, w którym polityka postrzegana jest jako domena mężczyzn ich działania są niezauważalne .

Minister musi przeprosić

Nasz Dom jest organizacją walczącą o prawa kobiet działających w opozycji. Organizacja chce zmienić podejście organów siłowych wobec zatrzymywanych kobiet, które ze strony milicjantów spotykają się z groźbami gwałtu i są często obszukiwane przez mężczyzn. A także panujące warunki w aresztach, które naruszają godność kobiet. Trzon organizacji stanowią kobiety zatrzymane podczas opozycyjnej demonstracji po wyborach w grudniu 2010 r., które na własnej skórze poczuły, co oznacza kontakt z milicją, KGB, białoruskimi sądami i więzieniami. Organizacja chce ukarania milicjantów, którzy podczas zatrzymań źle traktowali kobiety i oczekują, że takie działania przeprosi osobiście minister spraw wewnętrznych Białorusi.

Biełsat

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze