Siarhej Kaljakin: władze wywierają presję na obserwatorów


Państwo powinno wspierać tych, którzy kontrolują uczciwość wyborów – u nas jest na odwrót. Władze robią wszystko, by uczestnictwo w obserwacji było zagrożeniem. W tym roku mamy do czynienia z bezprecedensowym naciskiem wywieranym na uczestników naszej akcji. Biorący w niej udział studenci stają przed wyborem, że albo nie będą uczestniczyć w obserwacji albo stracą miejsce na studiach. Podobnie z pracownikami – a nawet jak ktoś nie pracuje – na jego rodzinę wywierana jest presja.

Metody administracyjne stosowane są dla zastraszenia każdego niezależnego od władz uczestnika procesu wyborczego – gdy ktoś taki chce np. zostać kandydatem – od razu odczuwa presję w miejscu pracy. Zastrasza się też grupę zbierającą dla niego podpisy pod wnioskiem o wpisanie na listy wyborcze.

Mimo tych szykan nasza akcja trwa i bierze w niej udział ok. 2 tyś obserwatorów, którzy skontrolują tysiąc lokali wyborczych. Obserwację będziemy prowadzić w czasie głosowania przedterminowego i w dniu wyborów. Sprawdzimy ile osób głosuje, czy były przypadki przymuszania do uczestnictwa w wyborach. W dzień głosowania będziemy śledzić czy praktyka oddawania głosów w domu będzie dotyczyć wyłącznie ludzi, którzy faktycznie nie mogą przyjść do komisji wyborczych, czy to instrument dla zwiększenia frekwencji. Spróbujemy skontrolować proces liczenia głosów.

Jeżeli będzie tak jak to było dotychczas – czyli obserwatorzy nie będą mogli przyglądać się procesowi liczenia głosów w komisjach – to ocenimy te wybory jednoznacznie jako nielegalne – które nie mogą być uznane przez społeczeństwo.

Siarhej Kaljakin jest przewodniczącym partii opozycyjnej „Sprawiedliwy Świat”

Biełsat

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze