Kampania wyborcza ocenzurowana


W 33 przypadkach państwowa telewizja białoruska odmówiła wyemitowania spotów wyborczych kandydatów opozycyjnej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej (AGP). Poinformował o tym podczas spotkania wyborczego jej szef Anatol Labiedźka.

Protest w tej sprawie odbył się w czwartek wieczorem przed centrum handlowym „Ryga” w centrum Mińska. W spotkaniu wzięło według szacunków AGP ok. 500 osób. W czasie wiecu aktywiści partii rozdawali ulotki wzywające do bojkotu wyborów

Bojkotować nie można

Białoruska telewizja odmawia prezentowania wypowiedzi kandydatów, w których namawiają do bojkotu wyborów pod pretekstem, że jest to złamanie prawa. Prowadzący debaty wyborcze dziennikarze przerywają również wypowiedzi kandydatów, którzy ośmielają się krytykować prezydenta Łukaszenke – tłumacząc, że nie bierze on udziału w wyborach.

Nie wybory – a wyznaczanie

Labiedźka podczas wiecu przypomniał również, że białoruski parlament jest instytucją fasadową. Białoruska Izba Reprezentantów IV kadencji, według jego relacji, w ciągu 4 lat przygotowała jedynie trzy projekty ustaw. Polityk podkreślił również, że pytani Białorusini nie byli w stanie wymienić nazwisk nawet trzech członków izby, choć przecież podobno ktoś na nich głosował. Zdaniem polityka, dzieje się tak, bo na Białorusi parlamentarzystów się nie wybiera ale zostają wyznaczani.

Szef AGP namawiał tych, którzy zostaną zmuszeni do udziału w głosowaniu, co jest na Białorusi nagminną praktyką, by skreślili wszystkich kandydatów. Na Białorusi opozycyjne partie wystawiły 1/3 kandydatów z ogółem startujących w wyborach, jednak praktycznie nie ma szansy, by któryś z nich wszedł do parlamentu. Jak opowiadała ostatnio była białoruska deputowana Wolha Abramowa, białoruskie władze nie muszą nawet dosypywać kart wyborczych – po prostu fałszują protokoły.

Biełsat

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze