Ekspert: idą ciężkie czasy dla białoruskiej gospodarki.


Aleksander Łukaszenka na posiedzeniu dotyczącym białoruskiej gospodarki w 2012 roku rozwiał pogłoski dotyczące dewaluacji rubla. Podobnie czynił już dwukrotnie w 2008 i 2011 r., po czym białoruska waluta gwałtownie traciła na wartości. Do historii weszła relacja z jego wizyty w skarbcu Banku Narodowego Białorusi, gdzie na tle złotych sztab udowadniał, że państwo posiada wystarczające rezerwy finansowe.

Koniec z dopłatami do czynszu

Łukaszenka zapowiedział również zmiany w systemie mieszkaniowym i opłat komunalnych. Prezydent zaproponował wprowadzenie zróżnicowania czynszu, w zależności od wysokości dochodów. Obecnie na Białorusi subwencje do czynszu wynoszą 60 proc. Łukaszenka zażądał od urzędników, by zorientowali się sytuacji mieszkaniowej i konfiskowali mieszkania komunalne, które poprzez wynajem stanowią źródło dochodów.

“Nie dawajcie ludziom ani mieszkań ani pieniędzy, dopóki nie zostanie ustalona kolejka! Dokończcie to, co obiecaliście i sprawdzacie, kto zarabia na wynajmie, a kto nie. Należy odebrać lokale wynajmującym je właścicielom! Mają gdzie mieszkać, a państwo buduje im kolejne mieszkanie. Wynajmując nieruchomość zarabia 200, 300, a nawet 500 dol. miesięcznie w Mińsku”- powiedział prezydent.

„Będzie ciężko”

Politolog Uładzimir Padhoł uważa, że ostanie wypowiedzi Aleksandra Łukaszenki świadczą o ciężkich czasach, które czekają białoruską gospodarkę. Białoruś, według eksperta, przestała otrzymywać dodatkowe dochody ze sprzedaży benzyny pod przykrywką rozpuszczalników, za co nie trzeba było odprowadzać ceł Rosji. Jego zdaniem spadnie również eksport nawozów potasowych – jednego z głównych towarów eksportowych Białorusi.

„Ze względu na coraz gorsza kondycje gospodarki, Łukaszenka nieświadomie przygotowuje ludzi na cięższe czasy”- stwierdził Padhoł. Ekspert uważa, że wypowiedzi Łukaszenki świadczą o stopniowym pogarszaniu się stanu gospodarki.

Biełsat

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze