Zakaz wyjazdu z kraju okazał się „błędem technicznym”


W marcu kilkunastu niewygodnych dla reżimu dziennikarzy polityków i aktywistów dowiedziało się na granicy, że nie mogą opuścić Białorusi. Po pół roku później okazało się – że decyzja władz była błędem technicznym a „winni zostaną ukarani”.

„Uchylanie się od wojska”

Osoby które trafiły na czarną listę dowiadywały się, że nie mogą wyjechać z kraju, bo białoruski MON stwierdził, że uchylały się od służby wojskowej. Pod tym pretekstem z granicy cofnięto również dziennikarkę Irinę Czarniałkę – choć na Białorusi kobiet pobór nie obowiązuje. Również dziennikarz Biełsatu Michał Jańczuk – choć już dawno przekroczył wiek poborowego został oskarżony o uchylanie się od wojska. Były też inne tłumaczenia: obrońcy praw człowieka Hary Pahaniajła i Walencin Stefanowicz oraz szefowa Białoruskiego Stowarzyszenia dziennikarzy Żanna Litwina oskarżeni zostali przez Ministerstwo Sprawiedliwości o powiązania z organizacją-bankrutem.

„Winni zostaną ukarani”

Zainteresowani zaczęli na własną rękę dowiadywać się o przyczyny zakazów – ministerstwa, które decydowały o wpsanii u na czarną listę na końcu odesłały ich do białoruskiego MSW. Te wyjaśniło, że cała sprawa to techniczna pomyłka, a ci którzy za nią odpowiadają zostaną „pociągnięci do odpowiedzialności”.

Łukaszenka „upraszcza wyjazd”

Nie wszyscy jednak mogą już swobodnie wyjeżdżać z kraju. 4 czerwca br. prezydent Łukaszenka podpisał dekret nr. № 295 o przewrotnym tytule „ O uproszczeniu wyjazdu z Republiki Białoruś”. Dał on prawo KGB do wpisywania niewygodnych na „profilaktyczną listę organów bezpieczeństwa państwowego”. Objęci profilaktycznych zakazem wyjazdu zostali – obrońca praw człowieka i szef organizacji broniącej praw więźniów „Platforma” Andrej Bandarenka oraz rzecznik prasowy kandydata na prezydenta Andreja Sannikowa – Aleksander Atroszczenakau. Bandarenka uważa, że przyczyną tej decyzji jest jego aktywna postawa obywatelska. Aktywista nie widzi szans na szybkie wykreślenie z listy. „Stanie się tak chyba dopiero, gdy oświadczę, że uznaje dożywotnią władze obecnego prezydenta” – ironizuje. Obecnie jedynym sposobem dla niego na wyjazd z kraju jest przekroczenie niestrzeżonej granicy białorusko-rosyjskiej. „Na razie białoruskie prawo nie przewiduje karania w takim wypadku. Mogę być zatrzymany jedynie na zachodniej granicy Białorusi” – dodaje w rozmowie z Biełsatem.

Rosjanie przepuszczają

Białoruskie władze wiedząc o tym starają się, by sporządzona przez nich lista osób objętych zakazem wyjazdu obowiązywała również w Rosji na mocy prawa Państwa Związkowego Białorusi i Rosji(ZBiR). Na razie jednak Rosjanie przepuszczali białoruskich obywateli wyjeżdżających przez ich terytorium do krajów trzecich – także tych, w których paszportach widniała białoruska pieczątka „wyjazd zabroniony”.

Zakaz wyjazdu z kraju dla osób, które naraziły się reżimowi, miał być zdaniem ekspertów, zemstą za sankcje wizowe UE dla ponad 250 najwyższych urzędników, milicjantów, sędziów zamieszanych w prześladowania opozycji.

Biełsat

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze